Potrzebujemy managera, nie referenta ds. wniosków unijnych

Budowanie miasta to coś więcej niż budowanie kolejnych „Inwestycji” tylko dlatego, że Unia daje pieniądze. Pieniądze Unijne powinny być w pierwszej kolejności wydawane na projekty, które zarabiają na siebie i na mieszkańców.

Dzisiejsze Ząbkowice przypominają dom, w którym właściciel bierze kredyt na marmurowe schody, podczas gdy nie ma za co opłacić ogrzewania.

Bez radykalnej zmiany podejścia – przejścia od „administrowania budowami” do „zarządzania marką i zyskiem” – nasze miasto może stać się skansenem pod zarządem komisarycznym. Czas na rzetelną dyskusję o przyszłości, zanim licznik długu dobije do wartości, których nie da się już zatuszować kreatywną księgowością.

Burmistrzowi nie przeszkadza sypiący się tynk z wielu kamienic w centrum miasta, nie widzi dziurawego chodnika, nie przeszkadza mu śmierdzący dworzec. Ważne, ze mamy nowy basen. Bez znaczenia jest czy mamy skąd zapłacić za jego utrzymanie.

Brak generowania nowych źródeł dochodu przy jednoczesnym wzroście wydatków sztywnych prowadzi do niebezpiecznego zjawiska: kreatywnej księgowości. Gmina balansuje na krawędzi dopuszczalnych wskaźników zadłużenia. Każda kolejna złotówka wydana na „wkład własny” do unijnej dotacji to w rzeczywistości kolejny kredyt, którego obsługa obciąża statystyczną ząbkowicką rodzinę kwotą blisko 90 zł dziennie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry